Taki mały pomysł na stary stary sweter. Czasem dzieciaki bawią się na podłodze, a my boimy się, że się zaziębią, albo jest im niewygodnie. Bierzemy zatem sweter stary, odcinamy rękawy w odległości 15 cm od korpusu i zaszywamy. Z części rękawa robimy ogonek i przyszywamy do dolnej części. Zapinamy sweter, zaszywamy do końca, aż kołnierzyk utworzy "ryjek". Z jasnego materiały wykrawamy kółka na oczy i robimy kulkę z kolorowego materiału na nosek. Przyszywamy do całości i mamy super-ekologiczną, wygodną poduszkę lub jak kto woli w razie potrzeby "karny jeżyk".
Wdzięczny, co nie?
Witam!
Ja-ja-ko doświadczona nie wiekiem a liczbą dzieci, chcę się podzielić swoją wiedzą dotyczącą wszystkiego co dotyczy maluchów. Ponieważ nie przepadam za "dobrymi radami" - czyli po prostu nie lubię być pouczana, nie traktujcie moich wpisów zbyt dosłownie :)
czwartek, 16 lutego 2012
środa, 25 stycznia 2012
niecałkiem prawdziwe historie
Często zdarzają się nam dziwne problemy, które ciężko zobrazować dzieciom. Sięgamy wtedy po bajki i opowieści, które mogą nam pomóc. "Nie rozmawiaj z nieznajomymi" - bajka o Czerwonym Kapturku; "Nie bądź chciwy" - Jaś i Małgosia; itd. Przypomina mi się też pewien sposób na nauczanie dzieci z trudnościami w liczeniu. W tej koncepcji to dziecko uczy liczyć misia, a więc błędy popełnia miś, a nie dziecko, które i tak doświadcza wielu niepowodzeń szkolnych.
Proponuję więc żebyśmy sami lub z dzieckiem wymyślali historie, które wszystkim ułatwią życie.
Oto moja wymyślona bajka o Niechcieju.
I kolejna historia
Jak to zrobić - moja wersja.
Malujemy coś na kształt pokoju na kartce A4 - perspektywa może być trochę "kopnięta". Malujemy farbkami ściany i podłogi. Na brystolu malujemy potrzebne postaci, wycinamy i ozdabiamy. Jeśli robimy książeczkę z dziećmi - możemy wycinać naszych bohaterów z gazetek czy malowanek. Potem malujemy lub wycinamy z kolorowego papieru potrzebne mebelki i przedmioty. Następnie układamy scenki, robimy zdjęcia i możemy drukować... lub odgrywamy scenki z dzieckiem w naszym pokoju zdarzeń.
Może zrobicie opowiastki o strachach nękających wasze dzieci, albo o warzywach, lubieniu myciu zębów.
Aha - specjalnie nie dołączyłam zakończeń moich bajek o Niechcieju :)
Proponuję więc żebyśmy sami lub z dzieckiem wymyślali historie, które wszystkim ułatwią życie.
Oto moja wymyślona bajka o Niechcieju.
I kolejna historia
Jak to zrobić - moja wersja.
Malujemy coś na kształt pokoju na kartce A4 - perspektywa może być trochę "kopnięta". Malujemy farbkami ściany i podłogi. Na brystolu malujemy potrzebne postaci, wycinamy i ozdabiamy. Jeśli robimy książeczkę z dziećmi - możemy wycinać naszych bohaterów z gazetek czy malowanek. Potem malujemy lub wycinamy z kolorowego papieru potrzebne mebelki i przedmioty. Następnie układamy scenki, robimy zdjęcia i możemy drukować... lub odgrywamy scenki z dzieckiem w naszym pokoju zdarzeń.
Może zrobicie opowiastki o strachach nękających wasze dzieci, albo o warzywach, lubieniu myciu zębów.
Aha - specjalnie nie dołączyłam zakończeń moich bajek o Niechcieju :)
wtorek, 17 stycznia 2012
faktura
Kredki, farbki i flamastry - są kolorowe, dają duże możliwości, ale obrazki są takie PŁASKIE! Dlatego dziś proponuję dodać trochę faktury do naszych obrazków, przepraszam - dziecięcych obrazków. W jednej z metod pracy z osobami z dysleksją też się stosuje różne faktury - np kontury liter oklejone futerkiem, papierem ściernym czy gładkim materiałem. Pobudza to nie tylko zmysł wzroku, ale i dotyku, co sprzyja ćwiczeniu nowych połączeń w mózgu. Zatem przygotowujemy piasek, muszelki, kamyczki, patyczki, watę, włóczkę, brokat, kaszę, mąkę, makaron, ryż i jak mawia moja Jamba "będziemy tworzyć". Można wykorzystać gotowe kartki z kolorowankami albo poprosić dziecko żeby narysowało różne przedmioty, osoby czy scenki, a następnie grubo pokrywamy klejem kartkę (lub lepiej karton). Dziecko może wybrać jakich przedmiotów użyje. Po wyschnięciu kleju obrazek można pomalować. Ale równie dobrze można poprosić dziecko o pomalowanie go przed naklejeniem piasku czy kaszy. Będzie bałagan przy tworzeniu! Będzie też po zakończeniu, bo obrazki często "gubią" swoją fakturę i będziemy znajdować ryż czy muszelki wszędzie.
Kiedyś zastanawiał się po co ja to robię. Jamba i Jabbers byli mali gdy zaczynaliśmy nasze podróże po dziecięcej sztuce. A teraz Jamba sama bierze kartkę, klej i różne gadżety i woła "mamo, daj mi klej i zieloną kartkę bo będę tworzyć"!
Kiedyś zastanawiał się po co ja to robię. Jamba i Jabbers byli mali gdy zaczynaliśmy nasze podróże po dziecięcej sztuce. A teraz Jamba sama bierze kartkę, klej i różne gadżety i woła "mamo, daj mi klej i zieloną kartkę bo będę tworzyć"!
poniedziałek, 26 grudnia 2011
pla pla plakat
To jest coś co angażuje dzieci, pomaga rozwijać ich aktualne zainteresowania. Plakat musi być duży - tak duży aby zająć co najmniej metr kwadratowy. Wybieramy temat - najlepiej wsłuchać się w dziecko (o co pyta najczęściej - o zwierzęta, rośliny, gwiazdy, rodzinę, produkcję czekolady?). Przygotowujemy kolorowe papiery, wycinki z gazet, kredki, mazaki, klej, nożyczki i w zasadzie wszystko co może się przydać (małe kartoniki, włóczkę, wykałaczki). Na podstawowym etapie lepiej wyjaśnić dziecku co gdzie ma być i może przykleić kilka rzeczy na plakat dla ogólnej orientacji.
Na naszym pierwszym plakacie mamy układ słoneczny. Więc najpierw nakleiliśmy słońce i kilka planet. Do tego dorzuciliśmy kilka wydzieranek (planetoidy), spirale wycięte z papieru (czarne dziury), komety, planety i to co nam wyobraźnia podpowiedziała.
Tu natomiast mamy wymyślony świat dla kosmitów. Namalowaliśmy latające talerze, planety, drogi komunikacyjne i użyliśmy naszej mapy jako planszy do gier. Marsjanki (użyliśmy różnych figurek pieczołowicie gromadzonych np. a kinder-jajców) musiały się przemieszczać zgodnie z wymyślonymi regułami. Zachęcam do wymyślania własnych pomysłów - tych z życia wziętych (np. fabryka zabawek), złożony z ulubionych postaci z kreskówek czy zupełnie wyimaginowanych (np. wyspa wesołych robali). Plakat, nawet niezbyt "estetyczny" w pojęciu dorosłych, taki wysmarowany klejem czy pobazgrany ręką dwulatka może być powieszony na ścianie dziecięcego pokoju dzięki taśmie dwustronnej czy specjalnej plastelinie bluetack. Polecam.
Na naszym pierwszym plakacie mamy układ słoneczny. Więc najpierw nakleiliśmy słońce i kilka planet. Do tego dorzuciliśmy kilka wydzieranek (planetoidy), spirale wycięte z papieru (czarne dziury), komety, planety i to co nam wyobraźnia podpowiedziała.
Tu natomiast mamy wymyślony świat dla kosmitów. Namalowaliśmy latające talerze, planety, drogi komunikacyjne i użyliśmy naszej mapy jako planszy do gier. Marsjanki (użyliśmy różnych figurek pieczołowicie gromadzonych np. a kinder-jajców) musiały się przemieszczać zgodnie z wymyślonymi regułami. Zachęcam do wymyślania własnych pomysłów - tych z życia wziętych (np. fabryka zabawek), złożony z ulubionych postaci z kreskówek czy zupełnie wyimaginowanych (np. wyspa wesołych robali). Plakat, nawet niezbyt "estetyczny" w pojęciu dorosłych, taki wysmarowany klejem czy pobazgrany ręką dwulatka może być powieszony na ścianie dziecięcego pokoju dzięki taśmie dwustronnej czy specjalnej plastelinie bluetack. Polecam.
piątek, 16 grudnia 2011
adwentowo
Oj, wiem, że to już ostatni tydzień Adwentu, ale dla młodszych dzieci, które nie lubią długo czekać, może będzie akurat. Do stworzenia kalendarza wykorzystałam pudełko po pizzy - potrzebna była przenośna wersja dwuosobowa. Wycięłam z zielonego papieru wieniec, z białego papieru paski na świeczki. Ze starych pocztówek wycięłam Maryję i Dzieciątko. Razem z dziećmi powymyślaliśmy prezenty dla małego Jezusa, narysowałam ich symbole na małych kartkach papieru.
Codziennie wieczorem dzieci malują po jednej świeczce i wybierają jeden prezent dla Pana Jezusa. Za spełnione postanowienie, przyklejają prezent obok czekającej na Dzieciątko Maryję. W dzień Wigilii, dzieci malują ostatnią świeczkę i przyklejamy obrazek Jezusa - już czas żeby się narodził. Podczas malowania dzieci mogą uczyć się kolęd, jest to też doskonały czas na pogadanki religijne. Jak w prawdziwym kalendarzu adwentowym, na dzieci powinny czekać jakieś drobne słodycze :)
wtorek, 15 listopada 2011
może nad morze
Zaszalejmy. Zróbmy w pokoju dziecięcym morze. Potrzebne są - kolorowe kartki papieru, ewentualnie karton, papierowe talerzyki, kolorowa bibuła, nitka, sznurek lub linka i oczywiście kredki, farbki, nożyczki oraz wszystko co nam się może przydać. Z kartonu lub kolorowego papieru wycinamy duże (ok 30-50cm) ryby - rekiny, wieloryby, rybki z rafy koralowej lub cokolwiek co rybę przypomina. Wycinamy im super zęby i piękne płetwy. Do dalszej obróbki zapraszamy dzieci - niech pokolorują lub pomalują ryby. Do brzegów papierowych talerzyków przyklejamy wąski paski bibuły - to będą nasze meduzy. Rzecz jasna meduzy idą pod "ręce" dzieci w celu dekoracji. W pokoju dziecięcym zawieszamy solidnie i wysoko sznurek, następnie podwieszamy nasze cudeńka na nitce. Pamiętajmy o ostrożności, co by nasze pociechy na tych linkach same się nie zawiesiły. Czyli ryby podwieszamy na cienkich nitkach i możliwie nie na wysokości głowy dziecka. Do linki doczepiamy dłuuuugie paski bibuły - koniecznie zielonej - to będą wodorosty. I tak otrzymujemy piękną głębinę morską. Możemy się w niej bawić w rybki, poszukiwaczy skarbów (wtedy należy zadbać o "skarb ukryty"), nurków i co tam się nam jeszcze wymyśli.
To nasze morze. Długo nie przetrwało - ściąganie rybek i wodorostów było najfajniejsze. Aha - jeszcze wycięte na planie koła spirale - nasze groźne węże morskie.
To nasze morze. Długo nie przetrwało - ściąganie rybek i wodorostów było najfajniejsze. Aha - jeszcze wycięte na planie koła spirale - nasze groźne węże morskie.
poniedziałek, 14 listopada 2011
księga wiedzy II + pamiętnik twórczości dziecka
Księga wiedzy - kilka stron"
Skąd woda w toalecie? Skąd się biorą jajeczka?
Skąd woda w toalecie? Skąd się biorą jajeczka?
My-jemy-ząbki Koła, trójkąty, kwadraty
A to już cześć archiwum - może stanowić część księgi wiedzy bądź prace dzieci można zachowywać w osobnym zeszycie
Subskrybuj:
Posty (Atom)


